piątek, 2 lutego 2018

Nowa zabawa 🎨

Hej!
Dziś krótko i na temat :) Ostatnio zamówiłam przez internet obraz, który sama namaluję. Przyszedł wraz z farbami, pędzlami i płótnem, które jest... zacyfrowane! :P


Zestaw wygląda tak, a ta zabawa nazywa się "Malowanie liczbami"


Dlatego obecnie wieczory spędzam między stołem (obraz) a kanapą (haft)

sobota, 13 stycznia 2018

Rosyjski statek w Omanie

Bardzo dawno temu, za morzami i górami, w Polsce kupiłam zestaw Riolis :) Jest to statek haftowany na lnie bardzo miękkimi nićmi. Leżał zapomniany, ale ostatnio pomyślałam, że czas go podgonić.

Na Święta wyjechaliśmy do Omanu. Tego właściwego, bo w poprzednim poście widzieliście Oman północny (Półwysep Musandam), który nie graniczy z Omanem właściwym, tylko oddzielony jest od niego Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Na mapie wygląda to tak (różowe u góry)


Tym razem pojechaliśmy do stolicy, Maskatu (Muscat), Nizwy i do Salalah. Jak widzicie na mapie Salalah to samo południe, nieopodal Jemenu. Cała podróż samochodem to 4500 km. Między stolicą a Salalah, którą to podróż pokonaliśmy na raz, to 1100 km. Mąż testował samochód i dociąga do 265 km/h. A na drodze prawie nikogo, płasko i szaro. Stacje benzynowe co ponad 100 km. Pustka.

Widzieliście kiedyś taką kartę dań? :))
 

Meczet Sułtana Kabusa (obecnie panującego)






Tu myje się ręce, nogi oraz twarz i kark przed modlitwą (5 razy dziennie). Mężczyźni muszą chodzić na modły do meczetu, kobiety mogą modlić się w domu. Ale mycie (ablucje) jest obowiązkowe.


W Omanie można zwiedzać jaskinię! W paśmie górskim ciągnącym się od Maskatu, przez Nizwę, odkryto wspaniałą jaskinię, którą udostępniono zwiedzającym. Wielka rzadkość w tym rejonie, gdzie jest tyle piachu i nic poza tym ;)



Mają nawet kanion! Oto Jebel Shams. Jak dobrze, że mamy napęd na 4 koła, bo droga się urwała :)



Wszędzie można spotkać wielbłądy, które chodzą gdzie ich oczy poniosą! Trzeba ostrożnie jechać, bo są zbyt wyluzowane, żeby zejść z drogi ;)



Poniżej stadko wilbłądów koło wody

Ale widoki! Góry i woda (Ocean Indyjski, a właściwie jego część nazwana Morzem Arabskim). Moje ulubione połączenie!


A tu 200 m dziura, która powstała wskutek zapadnięcia, a teraz mieszkają tam ślicznie śpiewające ptaki.

 Wspaniała plaża w Salalah, cisza i spokój! Piaseczek jak mąka, do tego palmy...
 Akcent świąteczny!
 

No i wspomniany statek Riolis. Dzielnie haftowany w Omanie, będzie kończony już u nas w Dubaju. Powiem szczerze że len jest ciężki, ma małe dziurki które się podciągają... Nie jestem fanką.

A tu mój mały ogródek : pomidory, bakłażany, słonecznik, trawy oraz bluszcz i coś czerwonego (petunia? podpowiedzcie)
Dziękuję wam za życzenia świąteczno - noworoczne!
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2018!

sobota, 2 grudnia 2017

🌻 Eibad alshams i Musandam

عباد الشمس
Czyli słonecznik po arabsku.
Ukończony! Początkowo miał to być prezent dla mojej kochanej teściowej, ale mąż stwierdził że tak mu się podoba, że swojej mamie nie odda :P No i teraz muszę dziergać kolejny obrazek, z nadzieją że małżonek łaskawie hafcika nie zatrzyma dla siebie :))))





Dziś pokażę wam inną część zakątka Półwyspu Arabskiego : Musandam.
To eksklawa Omanu, oddzielona od reszty kraju Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, zwana Norwegią Północy. Pojechaliśmy tam na kilka godzin, widoki zapierają dech! Fotki głównie z samochodu cykane, ale i tak pomagają oddać klimat :))))
 Fort w Khasab, z XVII wieku





 Tradycyjne miejsce spożywania posiłków
Jak usiedliśmy w knajpie coś podjeść, to w pewnym momencie przykicała kózka i zaczęła podjadać sąsiadom ich jedzenie (widziałam tam krewetki i sałatę), po czym jej nieskrępowane zachowanie przepędziło tych klientów i kózka zgrabnie wskoczyła na stolik i się częstowała. Wtedy wszyscy pozostali knajpiarze, w tym i my, chwyciliśmy za aparaty i powstała cała sesja przerywana wybuchami śmiechu. Po pewnej chwili przyleciał kierownik i z przepraszającą miną powiedział, żeby nie udostępniać fot ze wskazaniem gdzie konkretnie jest ta knajpa, bo będzie miał kłopoty u właściciela że pozwolił na takie kozie swawole. Więc ćśśś! :))))


 A tu buduje się złoty dom O_o

 Kozy chodzą nie tylko po stolikach w knajpach ;)

Z daleka było już widać wybrzeże Iranu (ale nie robiłam zdjęć bo było zamglone). Wspaniała wycieczka!
Violka, nie mam pojęcia co ta Arabka tworzyła w Dubai Museum, o sztuce na tym obszarze muszę dopiero poczytać, to coś wam kiedyś pokażę.
Małgosia, te złote wyroby służą przyciągnięciu oka ;) Nikt w takich zbrojach nie chodzi, a przynajmniej nie w moim kręgu znajomych. Poza tym Arabowie nie obnoszą się ze złotem bo jest to źle widziane, takie górowanie nad innymi. Podobno.
Musiak87, espadryle są super - polecam na upały. Japonki zawsze mnie obcierały więc odpadają w przedbiegach ;)

niedziela, 26 listopada 2017

Bastakiya i souk

Witajcie!
Ostatnio odwiedzili mnie rodzice, więc nie obyło się bez największych atrakcji turystycznych. Dlatego też na razie nie mam czym się pochwalić jeśli chodzi o haft, ale za to będzie troszkę zdjęć Emiratów (blog zbacza w kierunku przewodnika po ZEA :)) Poniżej wizyta w muzeum Dubaju w rejonie starej dzielnicy zwanej Bastakiya, gdzie prezentują się typowe dla regionu formy spędzania czasu, czy tutejszy historyczny biznes, jak negocjacje w sprawie kupna pereł, połów owych pereł, wyszywanie tkanin przez kobiety, wygląd typowego domu, a także sklepiki z odzieżą czy przyprawami, oraz drzwi nabijane gwoździami i kindżały (broń).





 







W tym rejonie są także souki, czyli bazary. Textile souk (z ciuchami), gold souk (z wyrobami jubilerskimi) oraz spice souk (z przyprawami). Żeby zwiedzić je wszystkie warto wybrać się abrą (łódeczką), poniżej barka i fantastyczna knajpa z lokalnym jedzeniem oraz wyroby ze złota.


 A poniżej największy pierścień świata wpisany do księgi rekordów Guinessa, Najmat Taiba. Ma wagę prawie 64 kg, a wyceniony jest na ponad 2 000 000 $. Pilnuje go ten pan po lewej :D


Niestety mój fiołek nie przetrwał... Albo klima go wykończyła albo go przelałam... :( Pozdrawiam was z 30 stopniowego Dubaju! Wreszcie jest przyjemnie :)))